To był piękny dzień, ciepły i słoneczny.
W ramach nagrody za dobrą pracę uczestnicy warsztatów " Mimo Wszystko" Fundacji Anny Dymnej zostali zabrani na niecodzienną wycieczkę.
Instruktorzy, również w ramach dobrej pracy, towarzyszyli uczestnikom z wielką chęcią i uśmiechem.
Kraków był ozłocony promieniami dobrej energii, jak zawsze na warsztatach wokalnych w tej Fundacji.
Wiedziałam, zawsze wiedziałam, że mam lęk wysokości. Z roku na rok pogłębiał się, aż urósł do lekkiej fobii, to tego stopnia, że nie latałam samolotem już 10 lat. Wiza w moim paszporcie do USA miała się już na wygaszeniu. Rodzina czekała, a ja....nie byłam w stanie wsiąść do samolotu.
Przełamanie lęków miało się odbyć właśnie tu, w mieście Kraka.
Godzina 12.00 a może ciut po. Zapraszają nas do wzięcia udziału w "locie" balonem.
Postanawiam, że pójdę. W końcu życie to przecież mierzenie się ze swoimi lękami!
Czy ja wiedziałam co robię???!!!!
Większość lotu w górę , stałam wciśnięta w rękaw kurtki mojej przyjaciółki.
Kiedy byliśmy w powietrzu , wysoko, wysoko, tak wysoko, że masz ochotę położyć się na podłodze balona, zatkać uszy i krzyczeć, błagać, "ZABIERZCIE MNIE JUŻ NA DÓŁ" , otworzyłam oczy.
Na chwilę. Ponieważ miałam ochotę położyć się na podłodze balona, zatkać uszy i......
- Kochana, oddychaj, jesteś przecież terapeutą oddechowym! - zaszeptała moja przyjaciółka, która zaczynała mieć już siniaki od mojego uścisku.
Otworzyłam oczy. Wdech, pełny, do głębi. Zatrzymanie wdechu.....wyyyydechhhhh powolny z westchnieniem.
Pół przytomnym wzrokiem popatrzyłam do okoła
- Pięknie ! Ale....nadal mam ochotę położyć się na podłodze balona i......
I w tej właśnie chwili zobaczyłam, że z Mamą naszej podopiecznej dzieje się coś złego.
Była blada, miałam wytrzeszczone oczy i zdecydowanie wyglądała na kogoś kto ma ochotę położyć się na podłodze balona, zatkać uszy i wrzeszczeć......
Moja natura terapeuty zaczęła brać górę nad paniką. Wziełam kilka głębokich oddechów, ze specjalnym rodzajem pulsacyjnego wypuszczanie. Puściłam ramię przyjaciółki i podeszłam ( a może podczołgałąm się ? ) do Mamy naszej podopiecznej.
- Pani Mamo, co się dzieje???
- Ja, ja....ja już chcę wracać, ja mam chyba atak paniki!
- Pani Mamo, proszę patrzeć na mnie, będziemy teraz oddychać, proszę, rób to co ja.....
- Dobrze!
Mama Sary patrzyła na mnie bardzo uważnie, trzymałyśmy się za ręce i oddychałyśmy.
Zrobiłyśmy kilka podstawowych ćwiczeń, po czym balon zaczął zjeżdżać na dół
- Panie Boże, nareszcie -
westchnęła któraś z nas
Udało się!
Kiedy dotknęłyśmy ziemi, byłyśmy jednymi z najdumniejszych istot na tej planecie!
Dałyśmy radę, nie padłyśmy na podłogę balona, nie zatkałyśmy uszu......
Oddychałyśmy i odpędziłyśmy atak paniki.
Cały ten dzień był już później lekki jak pianka bezowa. To był piękny dzień!
Poszłyśmy na kawę, a może i ciastko, szczęśliwe, że ziemia to ziemia i nie musimy już podziwiać widoku Krakowa z wysokości.
Pani Mamo, pozdrawiam Cię serdecznie!
Złap Oddech - przegodowo - teraputycznie
piątek, 15 stycznia 2016
O co chodzi z tym oddechem...?
Żyjemy, ponieważ oddychamy.....kiedy wydamy ostatni oddech, kończy się nasza wędrówka po tym świecie....
Oddech na co dzień traktujemy jak coś, co po prostu jest nam dane. Nawet nie zwracamy na niego uwagi, tak jak na mruganie oczami.
Szkoda.
Oddech to potężna broń na choroby, to lekarstwo na lęki i ataki paniki, to potężna moc uzdrawiania i pozbywania się stresu w ciele i głowie .
Nie jest jednak proste prawidłowe oddychanie, gdyż nikt nas tego nie uczy.
Jest to czynność, która wydawało by się płynie w nas zawsze i wszędzie....ale jednak ciągle zmiennie.
Kiedy jesteśmy dziećmi, nasz oddech jest nie tylko prawidłowy ale i doskonały! Z czasem jednak pewne sytuacje sprawiają, że zaczynamy oddech pełny zmieniać na krótkie urywane zasysanie powietrza. Czasem tylko, kiedy jesteśmy niedotlenieni wzdychamy głęboko, czując jak bardzo potrzebowaliśmy tego wdechu
Oddech się skraca i często a zwłaszcza u kobiet zaczyna być tylko szczytowy czyli lokuje się w górnych odcinkach dróg oddechowych. Na dodatek, kobiety kumulują stres w ramionach i barkach oraz szyi, co często ma wpływ na prawidłową emisję głosu. ( nacisk na krtań)
Chcę na tym blogu opowiedzieć kilka historii z oddechem w tle.
Jak i kiedy pomógł mi odzyskać kontakt ze sobą, jak uratowałam się przed atakiem paniki, jak pomagam sobie w sytuacjach stresowych wyjść z ram emocji i zacząć myśleć racjonalnie.
ZAPRASZAM
Oddech na co dzień traktujemy jak coś, co po prostu jest nam dane. Nawet nie zwracamy na niego uwagi, tak jak na mruganie oczami.
Szkoda.
Oddech to potężna broń na choroby, to lekarstwo na lęki i ataki paniki, to potężna moc uzdrawiania i pozbywania się stresu w ciele i głowie .
Nie jest jednak proste prawidłowe oddychanie, gdyż nikt nas tego nie uczy.
Jest to czynność, która wydawało by się płynie w nas zawsze i wszędzie....ale jednak ciągle zmiennie.
Kiedy jesteśmy dziećmi, nasz oddech jest nie tylko prawidłowy ale i doskonały! Z czasem jednak pewne sytuacje sprawiają, że zaczynamy oddech pełny zmieniać na krótkie urywane zasysanie powietrza. Czasem tylko, kiedy jesteśmy niedotlenieni wzdychamy głęboko, czując jak bardzo potrzebowaliśmy tego wdechu
Oddech się skraca i często a zwłaszcza u kobiet zaczyna być tylko szczytowy czyli lokuje się w górnych odcinkach dróg oddechowych. Na dodatek, kobiety kumulują stres w ramionach i barkach oraz szyi, co często ma wpływ na prawidłową emisję głosu. ( nacisk na krtań)
Chcę na tym blogu opowiedzieć kilka historii z oddechem w tle.
Jak i kiedy pomógł mi odzyskać kontakt ze sobą, jak uratowałam się przed atakiem paniki, jak pomagam sobie w sytuacjach stresowych wyjść z ram emocji i zacząć myśleć racjonalnie.
ZAPRASZAM
Subskrybuj:
Posty (Atom)
